Odwieczne pytanie: mieć czy może być?

Marzec 3rd, 2011


Możemy śmiało sformułować tezę, iż Szekspirowskie pytanie Hamleta: „Być albo nie być”, zostało przeobrażone w: „mieć czy być”. Czasy, w których przyszło nam żyć opierają się bowiem na wiecznym dążeniu do posiadania i zdobywania kolejnych dóbr materialnych. Czy rzeczywiście tak się od tego uzależniliśmy. Wydaje się niestety, że tak. Pieniądze, konsumpcja określają nas jako ludzi, niezależnie od faktu czy nam się to podoba czy też nie. O naszym statusie nie świadczy już chociażby wykształcenie, ponieważ nawet uzyskanie stopnia magistra przestało wiązać się z czymś elitarnym. Ba, teraz normą stało się robienie doktoratu, i powiedzmy sobie szczerze nie jest to jakiś szczególny problem.

Kiedyś wyższe wykształcenie stanowiło przywilej dla nielicznych, dziś nie ma najmniejszego problemu, jeśli nie dostaniemy się na uczelnie państwową, swoje kroki kierujemy do prywatnej. Oczywiście nie chcę tu sugerować, że kupujemy sobie stopień przed nazwiskiem, ale z pewnością jest go teraz o niebo łatwiej osiągnąć. O naszym statusie nie stanowi już także nasze pochodzenie.

Jeszcze niedawno pejoratywnie kojarzyliśmy osoby ze środowisk wiejskich, dziś natomiast, to osoby z miasta, decydują się na przeprowadzkę z wielkich aglomeracji do cichych i spokojnych miejsc. Co więcej, nie istotne jest, zadawane jeszcze  kila lat temu pytanie: ‘a kim są twoi rodzice’. Stało się to między innymi dlatego, że dysproporcje między zawodami i zarobkami znacznie się zwiększyły. Dziś to pracownik fizyczny wydaje się zarabiać więcej, niż ten, który poświęcił dodatkowych pięć lat życia na naukę. Jeśli dodamy do tego prowadzenie własnej działalności gospodarczej, różnice mogą okazać się kolosalne. Weźmy za przykład nauczyciela, niegdyś bardzo poważaną profesję. Pracuje on za stosunkowo niewielkie pieniądze a dodatkowo zobligowany jest do ciągłego doskonalenia się i rozwoju, dlatego też pomimo uzyskanego tytułu magistra, wciąż musi brać udział w kursach, czy studiach podyplomowych. Oponenci powiedzą: przecież nikt mu nie każe- a jednak karze, ponieważ nauczyciel w szkołach państwowych, aby zdobyć kolejne stopnie awansu: ze stażysty, na kontraktowego, potem na mianowanego nauczyciela aż w końcu na dyplomowego, musi co parę lat udowadniać przed komisją, iż ten czas poświęcił na rozwój zawodowy i osobisty.

Jeśli więc zatarły się wcześniej uznawane normy, rzeczywiście chyba trzeba się skłonić ku twierdzeniu, ze wszystko opiera się o pieniądze. Dlaczego stały się ważniejsze od wszystkiego innego? Może kluczem jest teza, iż ośrodki materialne decydują o naszym samopoczuciu, a tym samym o miejscu, w jakim się stawiamy, porównując z innymi ludźmi. To być może dlatego, tysiące, jak nie miliony osób grają w toto lotka, naiwnie wierząc, że każdy następny raz będzie tę wymarzoną chwilą, kiedy zobaczą szczęśliwe sześć cyfr. Może dlatego inni skłaniają się ku hazardowi, począwszy od gier na jednorękim bandycie, a skończywszy na bardziej wysublimowanych metodach zarobienia szybkich pieniędzy w kasynach.

Są również tacy, którzy namiętnie grają na giełdzie, bądź zlecają podejmowanie decyzji osobom do tego przypisanym. Jakie władają nimi przesłanki? Pragną szybko powiększyć zasobność swoich portfeli, gdyż wierzą, ze to właśnie wówczas ich los się odwróci i poczują się szczęśliwi. Skąd więc, zupełnie odwrotne twierdzenie, iż pieniądze szczęścia nie dają? Może wyjaśnienie kryje się w stwierdzeniu, iż apetyt rośnie w miarę jedzenia. Im więcej mamy, tym więcej potrzebujemy. Będąc bogaczami nie będziemy się przecież ubierać w supermarketach, kupować piwa, czy czas wolny spędzać w kinie. Nasze poczucie zadowolenia rośnie jeśli możemy zachłysnąć się trochę tym, co jeszcze do nie dawna było dla nas nieosiągalne, a przyjemności niestety kosztują. Co więcej, nadal mamy potrzebę porównywania się z innymi, która tak naprawdę nigdy nie zostanie w nas uśpiona, gdyż bogatsza osoba może zdarzyć się i z pewnością zdarzy, niezależnie od fortuny, w której jesteśmy posiadaniu.

Z drugiej strony nie ma co udawać, że pieniądze są nam niepotrzebne, ponieważ byłaby to zwyczajna hipokryzja. Stanowią bowiem nieodzowną część naszego życia i świadoma rezygnacja z nich jest chyba niemożliwa. Oczywiście od czasu do czasu słyszymy, że nasz znajomy nie ma w domu telewizora, a sąsiad zamiast do kurortu, jedzie z rodziną na kemping pod namiot. Jednak w takich przypadkach jest to po prostu wybór takiego czy innego stylu życia, i nie ma to nic wspólnego z niemożnością pozwolenia sobie na zakup poszczególnych przedmiotów czy usług.

Jak można zatem odpowiedzieć na pytanie: być czy mieć? Wydaje się, że najsłuszniej byłoby znaleźć złoty środek i nie zapędzić się za daleko w którąś z alternatyw. Pieniądze potraktujmy zatem jako narzędzie do zdobywania nowych celów, ale nie koniecznie jedynie tych materialnych. Miejmy zatem na uwadze, że dzięki tym środkom możemy rozwijać się i wpływać na nasze całe życie.


Kategorie: Artykuły

Tagi: , , , , , , Napisz komentarz



Kanał z komentarzami1 Komentarz

  1. Dorota

    „Mieć czy może być?” na to pytanie niezależnie od „czasów, w których przyszło nam żyć” każdy odpowie nieco inaczej, a nasza odpowiedź będzie wynikała z uznawanego przez nas systemu wartości. Tak zresztą jak pojęcie „szczęścia” dla każdego z nas konotować może w zależności od sytuacji zupełnie różne wartości, związane mocniej lub mniej z sytuacją materialna. Czasami też inna będzie odpowiedź wygłoszona głośno inna ta, którą pozostawimy wyłącznie dla siebie…

Napisz komentarz


Feed

http://www.inwestycjawkadry.info / Odwieczne pytanie: mieć czy może być?