Mówiąc o moralności jako o fakcie społecznym, należy przytoczyć cztery interpretacje tego twierdzenia. Pierwsza, akcentowana przez Durkheima, mówi, że pojedyncza jednostka, nie może tworzyć norm czy wartości, gdyż to jest możliwe jedynie w przypadku grupy, zbiorowości. Oznacza to, że szczęście nie powoduje uczucia spełnienia czy zadowolenia u grupy, lecz odwrotnie, to społeczność decyduje, że dany czyn, sytuacja są szczęściem. Dana grupa jest zatem „sędzią”, czy „stróżem”, decydującym oraz pilnującym, co winno być uznawanym za moralne, co zaś nie. Należy jednocześnie pamiętać, iż zbiorowość składa się z jednostek i dlatego nie można negować pojedynczej roli człowieka w tworzeniu oraz akceptowaniu określonych zachowań oraz ich konsekwencji.

Druga interpretacja podkreśla, że każdy czyn, o którym możemy powiedzieć, że jest moralny, bądź niemoralny, jest kwalifikowany ze względu na fakt postępowania wobec drugiej jednostki. Nasza solidarność, zasada pomocniczości oraz interakcja z innym członkiem grupy, powodują, że nasze zachowania mogą być interpretowane jako moralne, jeżeli odnosimy się ku innym. Nie należy jednak, idąc dalej tym tokiem rozumowania, dojść do wniosku, że jeżeli świadomie pomogę komuś tylko ze względu na pragnienie bycia zaakceptowanym, uznanym za miłosiernego czy też moralnego, będę wyniesiony na piedestały. Takie czyny to po prostu byłaby przerysowana interpretacja powyższych przemyśleń. Aby nie doszło do karykatur, należy traktować moralność, jako fakt społeczny. To zaś oznacza, że społeczność wydaje oceny moralne, które są konstruowane na bazie doświadczeń oraz świadomości pojedynczych jednostek. Reasumując, czyn moralny czy niemoralny, jest tak określany, ze względu na współistnienie, współredakcję osoby, wobec, której skierowany był jakiś gest, zachowanie.

Kolejna interpretacja, głosi, że moralność ulega przemianom, ze względu na różne okresy. Podkreśla się tu, że czyny uznawane za moralne w czasie wojny, nie koniecznie byłyby w podobny sposób ocenione w czasie pokoju. Wynika to między innymi z faktu, że w różnych momentach, społeczeństwa potrzebują różnych treści. Za przykład można podać Polskę dzisiejszą, czyli przykład narodu konsumpcyjnego, nastawionego na mieć, nie być, oraz Polskę zniewoloną, w dobie wojny, kiedy to najistotniejsza była wolność oraz walka z oprawcami, którzy chcieli ją nam na zawsze odebrać. Dwie skrajne drogi a ten sam kraj. Nie ma w tym nic dziwnego ponieważ moralność ma charter ewolucyjny, uważam, że nie oznacza to jednak, iż niemożliwy jest powrót do uznania za najistotniejszej wolności od, oraz do, ku czemuś. Myślę bowiem, że pomimo zmian w obyczajowości, pewne normy są po prostu uśpione na pewien czas, lecz zawsze odradzają na nowo. Może w rzeczywiści trochę zmienione, lecz z pewnością dopasowane do potrzeb społeczeństwa. Zaryzykuję stwierdzenie, że pojawiają się w odpowiedzi na luki, braki w relacjach i zachowaniach międzyludzkich.

Kolejna, czwarta już interpretacja moralności, była głównie prezentowana przez Hobbesa, który podkreślał, że moralność to „higiena współżycia”. Określenie to oznacza, że do zdrowego rozwoju oraz egzystencji człowieka, potrzebne są pewne normy, wartości pomagające we współżyciu miedzy jednostkami. Hobbes nawoływał do pokoju oraz zdolności altruistycznych.  Przekonywał, że w miarę możliwości należy unikać konfliktów, zapominać o krzywdach nam wyrządzonych, błędach innych ludzi w stosunku do nas. Rauh, podkreślał zaś, ze nasze normy, moralność, mogą być czasem naszymi indywidualnymi odczuciami, spostrzeżeniami, nie zawsze jednostka musi się zgadzać z tym co cała zbiorowość. Mówienie prawdy na przykład, jest dla wielu osób, istotne, nie dlatego, że ogólnie przyjętym jest „nie kłam”, lecz dlatego, ze ja, jako pojedyncza osoba pragnę prawdy, nie chcę być okłamywana.

Tak naprawdę uważam, że każda z powyższych interpretacji zawiera w sobie słuszność. Moralność bowiem przejawia się dla mnie nie tylko w nas samych, ale też ogólnie w zbiorowościach, które pełnią tu rolę stróża, nie dopuszczając, by chociażby jakieś dewiacje przestały nas gorszyć,  przerażać lub rządzić naszym życiem. Dzięki moralności, normom społecznym, tradycji człowiek potrafi odróżniać zachowanie akceptowane od niepożądanego, wie, kiedy postąpił właściwie, a kiedy zbłądził, opiniuje postawy innych osób wobec zastanych sytuacji. Człowiek jest istotą wolną, ale podlegającą różnym ograniczeniom. Tak naprawdę jednak, te ograniczenia są równocześnie dowodem duchowej niezależności, gdyż wymagają od nas dokonywania wyborów.


Szkolenie: Techniki perswazji i wywierania wpływu