Grzeszki rekruterów

Sierpień 22nd, 2013


Każdy z nas, niezależnie od tego w jakiej znajduje się sytuacji, pragnie być uprzejmie i fachowo obsłużony, nikogo bowiem nie cieszy nadąsana mina kelnerki w restauracji czy odburkująca sprzedawczyni w sklepie. Wspomniane powyżej zdarzenia nie wpływają jakoś strasznie na nasze losy, czy decyzje, może tylko na nastrój i humor. Co jednak jeśli czyjeś niedopatrzenie czy zły dzień, zniweczą nasze starania bądź znacząco wpłynął na dalsze decyzje?

Tak właśnie może się zdarzyć gdy na swojej drodze zawodowej napotkamy na niewykwalifikowanego specjalistę do spraw rekrutacji. Ile osób, tyle historii, gdyż praktycznie każdy z nas na jakimś etapie swojej kariery, miał z nim styczność. Jedni dzięki powyższemu, zostali zatrudnieni, inni obeszli się jedynie smakiem, jeszcze inni zyskali ciekawe doświadczenie, a pozostali anegdotę, którą będą serwować na wszelkich spotkaniach towarzyskich. Opowieści słyszałam, jak każdy z nas, sporo.

Jest wśród nich historia dziewczyny, którą poproszono o skakanie na jednej nodze i bynajmniej, nie ubiegała się o stanowisko wuefistki w pobliskiej szkole, a o kierownicze stanowisko, i właśnie takim pytaniem sprawdzano poziom indywidualizmu czy raczej podporządkowania się kandydata. Ten, który zgadzał się wykonać to proste przecież ćwiczenie, odpadał w przedbiegach, natomiast, ten który konstruktywnie odmawiał, miał nadal szansę.

Wśród znajomych, krąży także opowieść o grupie kandydatów, których poproszono o zabawę w przedszkole, przekazując im uprzednio kartki z pewnego rodzaju charakterystyką postaci, po czym, obserwowano jak rozwiną się role bohaterów, dowiadując się tym samym jakich zachowań mogą się spodziewać u aplikantów ,a tym samym, wnioskując jak spisałby się każdy kandydat w określonej dla niego roli już w rzeczywistym środowisku pracy.

Niestety barwne opowieści dziwnej treści są ciekawe jeśli słyszymy je w formie przypowiastek, a mniej cieszą tych, którzy są ich realnymi odbiorcami. Jeszcze gorzej jeśli po spotkaniu z rekruterem, nie mamy do opowiedzenia niczego ciekawego czy zabawnego a czujemy jedynie żal bądź rozgoryczenie.

Dzieje się tak wówczas, gdy trafiliśmy na osobę, która chyba nie do końca zdaje sobie sprawę jak znacznie może wpłynąć na ocenę własną kandydata, jego postrzeganie spotkań kwalifikacyjnych czy ogłoszeń o pracę. Na przykład, bardzo często wychodzą grzeszki związane z samym formułowaniem informacji o wakacie, ponieważ rekruter, umieszcza tam wymagania, które nie zawsze będą potem wykorzystywane w pracy. Na przykład konieczna znajomość języka obcego, która nagminnie jest wypunktowana w anonsach. Oczywiście wszystkie miejsca powiązane choćby pośrednio z turystyką, wszystkie działy obsługi klienta, handlowe, tam taka zdolność jest rzeczywiście przydatna, ale czy niezbędna u księgowej, jeśli zatrudnienie proponuje lokalna firma? Zresztą potem skutkuje to takim rezultatem, że każdy, przezornie zamieszcza w CV komunikatywną znajomość języka angielskiego, po czym sprawdzany na rozmowie kwalifikacyjnej, nie jest w stanie zrozumieć w ogóle pytania w języku obcym, nie mówiąc już o odpowiedzi na nie.

Istnieje również niechlubna grupa osób, która rozmowami kwalifikacyjnymi próbuje sobie sprawić świetną rozrywkę i zabawę. Rzeczywiście, są takie stanowiska, na których warto sprawdzić odporność na stres, czy cierpliwość kandydata, ale nie zawsze koniecznym jest, aby rekrutowana osoba czekała na nas w nieskończoność, czy też odpowiadała na salwę bombardujących ją pytań. Czasami bowiem, jest to tylko widzimisię osoby przeprowadzającej rozmowę, który kosztem swojego gościa, przednie się bawi bądź, nie bójmy użyć się tego słowa, zwyczajnie wyżywa.

I jeszcze jeden, chyba najczęstszy grzeszek , a mianowicie niedotrzymywanie słowa w postaci nieprzekazywania informacji zwrotnej co do rezultatów rekrutacji. Podczas jej przebiegu, specjalista praktycznie zawsze informuje kiedy i w jaki sposób zwróci się do nas ponownie, a potem? No właśnie, ręka w górę, kto otrzymał rzeczony telefon? Naturalnie, wyjątki się zdarzają, ale obecnie są chyba właśnie jedynie wyjątkami a nie regułą, a szkoda, bo świadczą o szacunku do kandydata i słowności samej osoby, która swoją postawą firmuje markę, jaką przyszło jej reprezentować a przecież nigdy nie wiadomo kiedy i w jakich okolicznościach przyjdzie nam raz jeszcze powiedzieć sobie dzień dobry.

A ty, których grzeszków rekrutacyjnych nie tolerujesz osobiście?


Kategorie: Artykuły

Tagi: , , , , , , Napisz komentarz



Napisz komentarz


Feed

http://www.inwestycjawkadry.info / Grzeszki rekruterów